Podczas ostatniego Barcampu Maciej Popowicz z naszej-klasy opowiadał o planach na przyszłość swojego serwisu. Wspominał między innymi o wzorowaniu się na Facebooku oraz dywersyfikacji przychodów. O Facebooku i niechęci do wprowadzenia API dla developerów nie będę pisał. Nie będę również wspominał o współpracy z Monetto.pl, bo o tym blogosfera napisała już wystarczająco dużo, ani o prezentach od użytkowników dla użytkowników.
Poruszę natomiast sprawę innego sposobu na dywersyfikację przychodów (który odkryłem przypadkiem), jaką jest pewnego rodzaju product placement w naszej-klasie. Od zawsze w tym portalu można było znaleźć profile osób fikcyjnych, osób z życia publicznego, wszelkiego rodzaju kółka gospodyń wiejskich, grupy fanatyków osiedli mieszkaniowych czy dzielnic, a nawet wielbicieli języka angielskiego. Profile takie są tworzone dla żartów lub żeby inne osoby mogły dodać taki profil do znajomych, aby mogły pokazać jak to bardzo oddani są na przykład Dodzie Elektrodzie.
Jednak od paru dni na naszej-klasie można znaleźć profile samochodów marki Renault. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby profile zostały założone przez fanów tych samochodów. Wszystko jednak wskazuje na to (czego potwierdzić co prawda nie mogę, to tylko moje domysły), że Renault nawiązało pewnego rodzaju współpracę z NK na promocje swoich pojazdów. Widok profilu samochodów różni się choćby polami z podstawowych informacji o użytkowniku (liczba pasażerów, spalanie, silnik) oraz dodatkowymi linkami do konkursu organizowanego przez Renault oraz ich szkoły jazdy.

Na tym nie koniec. Na głównej stronie portalu umieszczane są ostatnio dodane zdjęcia wszystkich użytkowników. Zdjęć jest 5, ale ostatnie zawsze zajmowane jest przez zdjęcie jednego z samochodów Renault.

Nasuwa mi się kilka przemyśleń związanych z taką formą promocji Renault na NK:
- Jest to dobra współpraca zarówno dla naszej-klasy jak i Renault. NK w pewnym sensie rozbija swoje przychody – to wciąż reklama, ale nie jest ona zbyt nachalna i jest to zawsze jakaś forma poszerzenia możliwości zarobienia mamony. Dla Renault – bo budują świadomość marki oraz bez większych nakładów docierają do szeeerokiego grona odbiorców (podejrzewam, że liczba klików w to ostatnie zdjęcie jest naprawdę spora, a liczba wejść na profile samochodów Renault z listy znajomych-znajomych Renault też jest niemała).
- Umieszczenie zdjęcia samochodu w ostatnio dodanych zdjęciach użytkowników ociera się delikatnie o pewnego rodzaju “ukrytą” reklamę. To trochę jak linki sponsorowane na Wykopie umieszczone pomiędzy zwykłymi odnośnikami. Użytkownicy myślą że to zwykły link, więc klikają dzięki zachęcającym tytułom wzorowanym na tytułach zwykłych wykopów. Podobnie jest ze zdjęciami Renault.
- Renault i NK Ameryki nie odkrywa. Obecność największych marek na Facebooku, MySpace, nie mówiąc już o Second Life nie jest niczym nowym. Taka forma reklamy w polskim internecie to jakby naturalna kolej rzeczy.
- Nigdy nie zrozumiem po co ludzie dodają do znajomych takie “twory”. Wiem, wiem – przynależność, fajne zdjęcie w profilu, kolejny darmowy znajomy. Ale ani to pogadać o tym samochodzie nie idzie, ani powymieniać się uwagami o Renault. A przecież Nowe Twingo ma ponad 1000 znajomych!
Podejrzewam, że w niedalekiej przyszłości możemy się spodziewać może nie od razu zalewu i wysypu, ale kilku podobnych inicjatyw ze strony firm które chcą się reklamować na NK w ten sposób. Niektóre to będą robić mniej jawnie (nie nawiązując współpracy z NK), inne bardziej jawnie (chcąc trochę więcej niż zwykły goły profil), ale być może już niedługo z firmami będzie jak z ludźmi – nie masz konta na naszej-klasie to znaczy, że nie istniejesz.
Parę dni temu portal społecznościowy Nasza-klasa.pl ogłosił, że ma już dwa miliony zarejestrowanych użytkowników, a codziennie rejestruje się w nim około 50 000 nowych osób. Popularność Naszej-klasy poza Wrocławiem i Dolnym Śląskiem to już fakt i w przypadku tego serwisu możemy już mówić nie tylko o dolnośląskim, ale ogólnopolskim bakcylu.
Tymczasem w miastach gdzie NK jest obecna od dawna można zaobserwować powolne znudzenie się portalem. Po przejrzeniu profili wszystkich znajomych i nieznajomych, zobaczeniu co teraz porabiają, gdzie studiują i gdzie pracują, pozostają jedynie dyskusje na forach klasowych oraz odwiedzanie portalu by zobaczyć najnowsze zdjęcia znajomych oraz ludzi którzy dołączyli do naszych klas. Moim zdaniem to trochę za mało by zachęcić starych “stażem” użytkowników do częstszych odwiedzin na NK. Podobnego zdania jest coraz więcej moich znajomych z liceum i ze studiów, którym portal powoli zaczyna się po prostu nudzić.
Nie chciałbym być złym prorokiem i nie życzę źle NK, ale poza serwerami, martwiłbym się również o nowe funkcjonalności, które pomogą zatrzymać użytkowników którzy w NK zrobili już wszystko co było do zrobienia i wpadają tylko okazjonalnie. No chyba, że NK zamierza być portalem “jednorazowego użytku” i z racji nazwy oraz motta przewodniego ma tylko pomóc w odnajdywaniu znajomych ze szkolnych lat. Co zresztą robi znakomicie, ale po kilku tygodniach przebywania w NK zaczyna się to robić lekko nużące.
Dotychczas wszystkich innych portali (Grono, Fotka etc.) nie używali moi znajomi których widzę na co dzień lub od święta. W NK natomiast, podobnie jak wiele innych osób, mam kilkuset faktycznych znajomych i aż się prosi by można było robić coś z tą społecznością. Cokolwiek – ogłoszenia, statusy, grupy, wydarzenia. Najlepiej na wzór Facebooka… ale nie chcę wybiegać zbyt daleko i są to raczej marzenia ściętej głowy. Bo wydaje mi się, że NK jest postrzegana jako świetne miejsce do odnawiania starych przyjaźni, ale z racji wielkiej ilości zarejestrowanych osób mogłaby służyć również do podtrzymywania lub zawierania nowych znajomości.
W Internecie ciężko jest przewidzieć nawet najbliższą przyszłość, ale warto rzucić okiem na wykres popularności amerykańskiego odpowiednika Naszej-klasy – Classmates.com.
Wiadomo, że tam tort użytkowników dzieli na siebie więcej portali (Facebook, MySpace etc.) i to one są teraz na fali wznoszącej. Z Classmates nadal korzysta sporo osób i mimo wszystko Stany Zjednoczone to trochę inny rynek. Ale kto wie czy o Naszej-klasie nie zapomnimy tak szybko jak o niej usłyszeliśmy?
Zadziwiają mnie reakcje polskiej blogosfery, a w zasadzie ich brak, na temat dolnośląskiego fenomenu jakim jest portal Nasza-klasa.pl. Być może wynika to właśnie z lokalności tego portalu, a być może z tego, że twórcy nie robią praktycznie żadnego blogowego szumu na temat swojej witryny.
Gdyby ktoś powiedział mi pół roku temu, że na polskim rynku pojawi się strona która w ciągu tego czasu zbierze wokół siebie kilkaset tysięcy zarejestrowanych użytkowników szczerze bym w to wątpił. Wydawało mi się to niemożliwe na rynku nasyconym przez Fotkę, Grono i inne mniejsze serwisy społecznościowe. A jednak. Parę tygodni temu liczba kont w Naszej-klasie przekroczyła 400 000*. Jak donosi Michał Sadowski w komentarzu do dyskusji o polskim rynku serwisów społecznościowych, Nasza-klasa notuje teraz milion unikalnych użytkowników i ponad 500 milionów odsłon miesięcznie.
Czym jest Nasza-klasa?
Serwis jest bardzo prosty – po zarejestrowaniu się możemy wybrać szkołę do której uczęszczaliśmy, gimnazja, licea oraz studia. Możemy przeglądać profile swoich kolegów i koleżanek z lat szkolnych, dodawać ich do znajomych, zobaczyć co teraz robią, gdzie poszli na studia i jak obecnie wyglądają. Dodatkowo każda klasa i szkoła posiadają forum dyskusyjne, a kontaktować się ze znajomymi możemy przy pomocy systemu wiadomości.
Proste, prawda? Wiele takich serwisów już w Polsce powstawało i wiele z nich nie podbiło serc internautów. Czemu więc te serwisy nie wypaliły a Nasza-klasa w niecałe 6 miesięcy stała się jednym z największych serwisów społecznościowych w Polsce? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Przez kilka pierwszych miesięcy liczba użytkowników nie była oszałamiająca. Nagle jednak liczba kont zaczęła rosnąć huraganowo, na szkolnych i studenckich forach dyskusyjnych na Dolnym Śląsku masowo zaczęły pojawiać się zaproszenia do dołączenia do stworzonych klas, a w pewnym momencie ze względu na niesamowitą popularność witryny, był problem z odwiedzeniem strony przez cały dzień.
Na pewno portal jest prosty i intuicyjny w działaniu co mogło zdecydować o takiej popularności. Wydaje mi się również, że trochę brakowało takiej strony w Polsce. Decydującym czynnikiem mógł być jednak przypadek i właściwy moment, w którym wiele osób zaczęło opowiadać o stronie, zapraszać znajomych i z małej śnieżki portal zmienił się w prawdziwą lawinę.
Co dalej? Moim zdaniem Nasza-klasa powoli nasyca się już na rynku dolnośląskim. Czy będzie w stanie podbić również inne regiony? Bez odpowiedniego wsparcia marketingowego powtórzenie tego sukcesu może być bardzo ciężkie. Czas pokaże, a tymczasem spokojnie można powiedzieć, że amerykańskie Classmates doczekało się godnego polskiego odpowiednika.
* Liczbę kont szacuję na podstawie ID nadawanego każdemu użytkownikowi, widocznemu w adresie strony. Liczba kont aktualnie wynosi około 425 000, jednak wiele profili jest niedostępnych.

Wpisy