Parę dni temu portal społecznościowy Nasza-klasa.pl ogłosił, że ma już dwa miliony zarejestrowanych użytkowników, a codziennie rejestruje się w nim około 50 000 nowych osób. Popularność Naszej-klasy poza Wrocławiem i Dolnym Śląskiem to już fakt i w przypadku tego serwisu możemy już mówić nie tylko o dolnośląskim, ale ogólnopolskim bakcylu.
Tymczasem w miastach gdzie NK jest obecna od dawna można zaobserwować powolne znudzenie się portalem. Po przejrzeniu profili wszystkich znajomych i nieznajomych, zobaczeniu co teraz porabiają, gdzie studiują i gdzie pracują, pozostają jedynie dyskusje na forach klasowych oraz odwiedzanie portalu by zobaczyć najnowsze zdjęcia znajomych oraz ludzi którzy dołączyli do naszych klas. Moim zdaniem to trochę za mało by zachęcić starych “stażem” użytkowników do częstszych odwiedzin na NK. Podobnego zdania jest coraz więcej moich znajomych z liceum i ze studiów, którym portal powoli zaczyna się po prostu nudzić.
Nie chciałbym być złym prorokiem i nie życzę źle NK, ale poza serwerami, martwiłbym się również o nowe funkcjonalności, które pomogą zatrzymać użytkowników którzy w NK zrobili już wszystko co było do zrobienia i wpadają tylko okazjonalnie. No chyba, że NK zamierza być portalem “jednorazowego użytku” i z racji nazwy oraz motta przewodniego ma tylko pomóc w odnajdywaniu znajomych ze szkolnych lat. Co zresztą robi znakomicie, ale po kilku tygodniach przebywania w NK zaczyna się to robić lekko nużące.
Dotychczas wszystkich innych portali (Grono, Fotka etc.) nie używali moi znajomi których widzę na co dzień lub od święta. W NK natomiast, podobnie jak wiele innych osób, mam kilkuset faktycznych znajomych i aż się prosi by można było robić coś z tą społecznością. Cokolwiek – ogłoszenia, statusy, grupy, wydarzenia. Najlepiej na wzór Facebooka… ale nie chcę wybiegać zbyt daleko i są to raczej marzenia ściętej głowy. Bo wydaje mi się, że NK jest postrzegana jako świetne miejsce do odnawiania starych przyjaźni, ale z racji wielkiej ilości zarejestrowanych osób mogłaby służyć również do podtrzymywania lub zawierania nowych znajomości.
W Internecie ciężko jest przewidzieć nawet najbliższą przyszłość, ale warto rzucić okiem na wykres popularności amerykańskiego odpowiednika Naszej-klasy – Classmates.com.
Wiadomo, że tam tort użytkowników dzieli na siebie więcej portali (Facebook, MySpace etc.) i to one są teraz na fali wznoszącej. Z Classmates nadal korzysta sporo osób i mimo wszystko Stany Zjednoczone to trochę inny rynek. Ale kto wie czy o Naszej-klasie nie zapomnimy tak szybko jak o niej usłyszeliśmy?
Jak donosi Techcrunch w jednym z ostatnich swoich wpisów kod źródłowy serwisu społecznościowego Facebook wyciekł i został opublikowany na specjalnie utworzonym na tę “okazję” blogu Facebook Secrets. Co prawda wyciekł tylko jeden główny plik, ale informacja ta wywołała sporą burzę w blogosferze.
Z początku Techcrunch zastanawiał się czy kod przypadkiem nie został wyniesiony z firmy przez jednego z programistów. Jak jednak podała Brandee Barker z Facebooka kod został “wypluty” niewielkiej liczbie użytkowników w wyniku awarii jednego z serwerów, który nie był do końca dobrze skonfigurowany. Jest to znany bug występujący na serwerach Apache, który polega na tym, że zamiast sparsowanego kodu, wyświetlany jest… czysty kod.
Analizując kod na pierwszy rzut oka można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków na temat tego, jak działa tak duży serwis jak Facebook.
- Po pierwsze w strukturze serwisu nie są wykorzystane żadne praktyki stosowane w programowaniu obiektowym.
- Po drugie, aplikacja to po prostu połączenie wielku skryptów PHP.
- Po trzecie, wygląda na to, że Facebook używa Smarty do obsługi szablonów.
Niektórzy komentując kod stwierdzili, że jest on słabo napisany i panuje w nim ogólny bałagan.
Użytkownicy przy tej okazji pytają jak chronione są ich prywatne dane. Skoro dzisiaj na światło dzienne wycieka kod, to czemu jutro ich dane nie miałyby być publicznie dostępne? Na wspomnianym blogu został opublikowany kod źródłowy jednego pliku, ale jak przyznają użytkownicy w komentarzach do wpisu na Techcrunch, podczas przeglądania serwisu kod został wypluwany także w innych miejscach. Sytuacja ta przypomina odrobinę wpadkę polskiego Grono.net sprzed kilku miesięcy, kiedy to profile ludzi, które miały być dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników zostały zaindeksowane przez wyszukiwarkę Google i dostępne z jej poziomu. Wtedy Grono przeprosiło za ten błąd i usunęło z Google zaindeksowane strony.
A propos Grono, to na kilka miesięcy przed uruchomieniem angielskiej wersji serwisu (wtedy jeszcze Grapeo.co.uk, teraz Grono chyba zrezygnowało z tej domeny) podczas przeglądania Grona w pewnym momencie zamiast zwykłych gronowych stron uruchomiła mi się przez przypadek testowa wersja angielskiego Grona. Po chwili jednak sytuacja wróciła do normy.
Wracając do Facebooka, nie brakuje opinii, że cała sytuacja została ukartowana i jest to kontrolowany wyciek w celu zrobienia marketingowego szumu wokół serwisu, a sam kod to po prostu kod sprzed dobrych kilku miesięcy i jest on już nieaktualny. Jakoś w to wątpię. Co prawda stara zasada mówi, że nieważne jak o Tobie mówią – ważne, że mówią, ale Facebook akurat na marketingowy szum nie może ostatnio narzekać.

Wpisy